niedziela, 12 maja 2013

Iron Sky (2012) reż. Timo Vuroensola

Pomysł na fabułę filmu "Iron Sky" jest iście campowy. Oto po ciemnej stronie Księżyca siedzi sobie kolejne pokolenie nazistów, którzy czekają na odpowiedni moment, by zastosować blitzkrieg na ziemi. Jednakże, pomimo absurdalnego zawiązania akcji, film ten nie jest przerysowany bardziej niż większość współczesnych komedii. Trochę szkoda, bo temat aż się prosił o bardziej karykaturalne przedstawienie. A tak mamy dzieło bez jednolitej formy, wahające się pomiędzy dobrymi i złymi pomysłami zarówno komediowymi jak i całkiem poważnymi. Od razu podkreślam, film nie jest zły, ale jest bezpłciowo średni, co mogłoby być zabójcze dla produkcji z takim potencjałem fabularnym. Na szczęście od nijakości ratuje go zaskakująca pointa. Nie zdradzę jaka, jednakże przypomina ona, że autorami filmu nie są Amerykanie, ale Europejczycy (a konkretnie Finowie), a ponad 10% budżetu zostało sfinansowane przez internautów. Na zainteresowanych film czeka na półce w Biblio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz