poniedziałek, 25 marca 2013
Drugie życie Lucii (2010) reż. Stefano Pasetto
Nie należę do odbiorców kina gey/les, więc stosowane tam uproszczenia wcale mnie nie przekonują. Większość filmów z tej drugiej kategorii z reguły stawia tezę, że mężczyźni są be i tylko kobieta może zrozumieć tę drugą kobietę. Pewnie jest w tym sens, ale również pójście na łatwiznę, bo fakt, że kobiety różnią się charakterologicznie od mężczyzn, jest dość oczywisty, a związek hetero polega między innymi właśnie na docieraniu tych różnic. Tym większym zaskoczeniem jest to, że Stefano Pasetto, reżyser filmu „Drugie życie Lucii”, choć początkowo stawia tę oczywistą tezę, to dość szybko się z niej wycofuje. Niespełnienie w związku hetero wcale nie oznacza tu spełnienia w związku z inną kobietą. Istotne jest tu co innego: tytułowa bohaterka łamiąc schemat w związku, przewartościowuje swoje życie. Zrywa z konwenansami, które z perspektywy zdają się absurdalne. Myślę, że takie podejście do tematu jest siłą tego średniego w sumie filmu. Bo film poza tezą broni się jeszcze pięknymi zdjęciami (film realizowany był w Argentynie). Niestety realizacja jest dość toporna. Nie wyróżnia się na tle innych filmów artystycznych, które powstały „po Kieślowskim”. Narracja nie pozwala zżyć się z bohaterami, ich los jest nam zatem obojętny, kiedy miotają się od sceny do sceny zamiast filmowo przeżywać swoje życie.
Pomimo ww. plusów utwierdzam się w przekonaniu, że tematyka homoseksualna najbardziej do mnie dociera w mainstreamowym wydaniu, jak to bywało w filmach „Tajemnica Brokeback Mountain” i „Wszystko w porządku”.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Polecam film "Zupełnie inny weekend" ("Weekend"), zwłaszcza jeśli ktoś lubi brytyjski humor. :)
OdpowiedzUsuńMam w planach. Pewnie reckę też tu wrzucę. Dzięki za sugestię.
OdpowiedzUsuń